Wydaje się, że wakacyjny szał na wczasy za granicą chyli się ku końcowi. W ostatnich latach coraz więcej Polaków na wymarzony urlop świadomie wybiera polskie rejony turystyczne, czyli tradycyjnie: morze, góry, mazury – w polskich hotelach.

Ile Cię cenić trzeba…

Po otwarciu granic na Europę i polepszeniu statusu materialnego, przestaliśmy zwracać uwagę na turystyczne walory Polski. Spędzenie wakacji w polskim obiekcie (i to nie all-inclusive) było przestarzałe, nudne, nie stanowiło odpowiedniego tematu do rozmowy, po zakończeniu wakacji. Faktycznie, wczasy za granicą potrafią udowodnić tezę, że podróże kształcą. Zabytki Grecji, Włoch, budowle rodem ze starożytnego Egiptu potrafią poszerzyć mentalne horyzonty, ale… chyba nie podczas spędzania całego urlopu na terenie kurortu all-inclusive z drinkiem w basenie?
Po tym jak nasze zagraniczne wojaże zamieniły się w pobyt w oddalonym o kilka tysięcy kilometrów SPA, do łask wróciły polskie atrakcje turystyczne. Opisywać można nie tylko zabytki, dzieła prezentowane w muzeach i znajdujące się na drugim biegunie nowoczesne centra rozrywek, ale wspaniałe krajobrazy, dziką przyrodę i kontakt z naturą.

Nadgonienie zachodu

Podczas „boom’u” na zagraniczne wycieczki, polskie pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe i kurorty musiały nadgonić różnicę dzielącą je od „zachodnich” obiektów. Zwróćmy uwagę, iż część polskich obiektów dosłownie dołączyła do międzynarodowych sieci hotelarskich, skupiających prywatne obiekty noclegowe (np. bestwestern.pl, które w programach lojalnościowych i wspólnych standardach obiektów zbiera pod jedną marką hotele z całego świata). Polscy turyści, podczas zagranicznych eskapad, przyzwyczaili się do standardów obsługi (profesjonalna, przeszkolona kadra), infrastruktury, usług i udogodnień.
Produkt hotelowy to w uproszczeniu pokój, jego wyposażenie oraz dostępne w obiekcie atrakcje i usługi (w tym: gastronomiczne). Wartością dodaną do tego produktu jest wyobrażenie klienta o tym jak zostanie obsłużony, jak wypocznie w ośrodku. Polskim hotelom relatywnie łatwo było zmodernizować sam produkt – remontem, zmianą wystroju, wymianą wyposażenia, zmianą obsady kuchni. Prawdziwym wyzwaniem była zmiana (a w zasadzie: sprostanie) oczekiwaniom gości, którzy często „z góry” zakładali, iż w Polsce będzie gorzej. Na szczęście, po powrocie do polskiej turystyki zastali gruntownie odnowione obiekty i kompleksowo przeszkoloną kadrą i nowymi standardami obsługi. Zderzenie z nowym, tak pozytywnym obliczem polskich obiektów turystycznych, okazało się dla gości przyjemnym szokiem i kuszą ich już nie tylko morze, góry, mazury, ale i polskie ośrodki.